Sposób na upały
Napisał: Katarzyna Zaremba   
środa, 14 lipiec 2010

Mamy fale upałów. Część z nas ten czas może spędzić wypoczywając – i to są szczęśliwcy, którzy nie muszą w ponad trzydziestostopniowej temperaturze za wiele myśleć, podejmować ważnych decyzji, koncentrować się na zadaniach w pracy. Ale co z tymi, którzy muszą?


Podstawowe sposoby radzenia sobie z upałem każdy zna – pijmy dużo wody, jedzmy lekkie posiłki, aby organizm nie wysilał się trawieniem ciężkich potraw i abyśmy po lunchu w pracy nie zasnęli z głową na klawiaturze.

A jak nam może pomóc umysł? Wizualizacją!

Usiądź wygodnie lub połóż się, jeśli masz taką możliwość, zamknij oczy i skup się na swoim oddechu. Bądź świadomy każdego wdechu i wydechu. Oddychaj spokojnie, swobodnie. Następnie wyobraź sobie, że nosem wdychasz do organizmu chłodne, orzeźwiające powietrze. Możesz zobaczyć je w jakimś kolorze, który kojarzy ci się z chłodem, orzeźwieniem. Zobacz, jak przepływa ono przez gardło, tchawicę, oskrzela i oskrzeliki aż do pęcherzyków płucnych, które otacza siateczka naczyń krwionośnych, a potem poprzez naczynia krwionośne dociera w każdy najmniejszy fragment twojego ciała. Z każdym kolejnym oddechem to chłodne, orzeźwiające powietrze dociera coraz dalej, aż do koniuszków palców dłoni i stóp. Następnie wyobraź sobie że oddychasz całym ciałem – że wdychasz chłodne, orzeźwiające powietrze przez głowę, a wydychasz końcówkami palców gorące, męczące opary. Z każdym oddechem to rześkie, ochładzające, przynoszące ulgę powietrze przenika do twojego ciała.

Oddychaj tak – wdychając orzeźwienie i wydychając ciężkie, ciepłe powietrze – ok. 10 minut. Na koniec dodaj sobie pomocne sugestie, np. „Gdy otworzę oczy, będę rześka i pełna energii, gotowa do dalszej pracy” albo „Czuje się wypoczęty, odprężony, mam jasny umysł mogący podejmować decyzje”.

Nasz umysł potrafi tworzyć przekonujące, sugestywne obrazy. Możemy go wykorzystywać jako narzędzie np. do radzenia sobie z upałem czy poprawienia koncentracji, czyli wizualizując pożądane stany. A nie tylko – jak to mamy w zwyczaju – do produkowania obrazów budzących lęki czy obawy.