Wiesław Łukaszewski, Wielkie pytania psychologii
Napisał: Przemysław Winiecki   
poniedziałek, 31 styczeń 2005

Książka ogarnia problemy podstaw nauki, psychologii ogólnej i psychologii społecznej. We wstępie autor zauważa, że nauka jest tworem historycznie zmiennym i składa deklarację, że interesuje go aktualny stan badań. W galimatiasie teorii i ujęć psychologii końca XX w. autor dokonuje próby uporządkowania pola współczesnej psychologii w dziesięć zasadniczych problemów. Po wzięciu pod uwagę tego, że autor zarówno we wprowadzeniu jak i w zakończeniu przypomina czytelnikowi, że problemy nauki mają charakter otwarty łatwo zrozumieć dlaczego książka nosi tytuł: „Wielkie pytania psychologii”.

Książka składa się z dziesięciu rozdziałów, każdy z nich poświęcony jest próbie odpowiedzi na jedno z pytań. Niestety, autor nie tłumaczy podług jakich kryteriów dokonał wyboru takich, a nie innych pytań oraz podług jakich kryteriów dokonał przyporządkowania materiału do określonych pytań, co pozbawia książkę waloru systematycznego wykładu. Tekst składa się z dwóch komponentów: z zasadniczego tekstu psychologicznego oraz z ramek zawierających wyjątki z literatury, które pełnią rolę ilustracji dla tez autora lecz są czymś zewnętrznym wobec zasadniczego tekstu.
Większość wyróżnionych pytań jest kontynuacją starszych sporów, które toczyły się czy to na gruncie samej psychologii czy filozofii - nie od dziś przecież dyskutuje się o rozumie lub wolności. Pytania mają charakter zasadniczy, jeszcze kilkadziesiąt lat temu większość z nich uchodziłaby za filozoficzne, inne nawet jeśli angażowały empirię to i tak próba odpowiedzi zakładała pewne stanowiska filozoficzne. Poniekąd dobrze jest, że książka ukazała się na początku XXI wieku, bo dla przyszłego historyka nauki będzie stanowiła cenne materiał do badań nad charakterem psychologii przełomu wieków. Trudno powiedzieć czy dzisiejsze próby odpowiedzi na odwieczne pytania są lepsze od odpowiedzi jakie oferuje tradycja. Znalezienie odpowiedzi na wielkie pytania wymaga osobistego wysiłku tego, który poszukuje odpowiedzi; psychologia ustala jedynie pewne zależności, które same w sobie nie stanowią jeszcze gotowej odpowiedzi na zasadnicze pytania. Wielkie pytania... mają charakter przeglądowy, autor wskazuje pewien możliwy sposób odpowiadania na ważne pytania.

W książce jak w soczewce odbijają się tendencje typowe dla współczesnej psychologii, takie jak fabularyzacja języka nauki czy związane z tym wplatanie wątków anegdotycznych mających być ilustracją dla prezentowanych tez. Wielkie pytania... pod pewnymi względami są podobne do innych książek psychologicznych, pod innymi odbiega od dominującego wzoru.

Z wieloma pozycjami z kręgu psychologii społecznej łączy Łukaszewskiego punkt wyjścia. Łukaszewski nie jako pierwszy pyta o zastanawiającą zgodność tez psychologii z myśleniem potocznym. Zgłaszam wątpliwości czy tytułowy problem pierwszego rozdziału zasługuje na określanie go mianem "wielkiego pytania", bo moim zdaniem mamy do czynienia z prostym dylematem metodologicznym. Odpowiedzieć na tytułowe pytanie można w sposób krótki, prosty i jednoznaczny, dlaczego więc mamy nazywać takie pytanie "wielkim"? Typowe jest również odróżnianie \"psychologii humanistycznej" od "psychologii naukowej", przy czym tej pierwszej odmawia się rangi nauki. Dystynkcja ta jest popularna we współczesnym środowisku psychologicznym, ale jest w stanie przekonać tylko zwolennika filozofii Bridgmana, Hempla i Carnapa. Przedstawiony podział psychologii na potoczną, humanistyczną i naukową jest błędny, ponieważ nie jest wyczerpujący. Istnieje psychologia uprawiana jako nauka humanistyczna (Geistwissenschaft), która nie jest tożsama w swych założeniach z psychologią humanistyczną kręgu Maslowa i Rodgersa i wcale nie jest skoncentrowana na tworzeniu norm mających zapewnić człowiekowi dobrostan, bo ogranicza się do realizacji celu poznawczego. Humanistyka taka nie realizuje jednego z zewnętrznych celów nauki - nie służy przewidywaniu zdarzeń, co nie pozwala zaliczyć jej do "psychologii naukowej".

W tekstach prof. Łukaszewskiego już co najmniej od 1989 roku można znaleźć krytyczne uwagi na temat mód w psychologii. Łukaszewski narzeka, że nasza nauka rozwija się gorzej niż mogłaby, bo zagadnienia badawcze pojawiają się jak epidemia, są czasowo popularne, po czym jak epidemia giną. W Wielkich pytaniach... przypomniana jest gruzińska szkoła psychologiczna i jej czołowy przedstawiciel Bżaława, którego książkę "Nastawienie - podstawa regulacji psychicznej" próżno uświadczyć w programach studiów. Ale Łukaszewski, który tropi mody w nauce sam ulega modzie innego rodzaju: pladze "fascynacji". Moda ta przywędrowała zza oceanu i jej obecność u nas tutaj denuncjuję. Autorzy niektórych książek psychologicznych (a do nich należy również Łukaszewski) od pewnego czasu zapewniają czytelnika, że fakty które przytaczają "są fascynujące". Tymczasem dane same w sobie są doskonale obojętne, to badacze się nimi fascynują i swoją fascynacją próbują zarazić czytelnika. Twierdzę, że taki stan rzeczy szkodzi nauce, ponieważ rodzi niezdrowy stosunek do wiedzy. Badacz winien mieć do przedmiotu swoich badań stosunek chłodny i beznamiętny, jest to jednym z wyznaczników obiektywizmu. Czytelnik nie-akademik nie próbuje podczas lektury docierać do sedna myśli autora lecz pochłania tekst razem z całą otoczką, w tym przypadku zamiast kształtować w sobie nastawienie rzeczowe do problemu zaczyna się nim fascynować, a w skrajnym przypadku fascynuje się "fascynacją" autora.
Język suchy i rzeczowy w stylu Woodwortha i Schlossberga należy już do przeszłości. Książka napisana jest barwnym i potoczystym językiem, Łukaszewski idzie tutaj z duchem czasu. Wplatanie anegdot do tekstu, które ma podkreślać związki psychologii ze światem życia codziennego jest próbą wkupywania się w łaski czytelnika. Łukaszewski pisze w pozornie podobny lecz jakościowo zupełnie odmienny sposób: zamiast anegdot otrzymujemy cytaty z literatury pięknej, przez co książka wiele zyskuje, miejscami czyta się ją wręcz wybornie. Przez lekturę można się prześlizgnąć, bo tekst czyta się gładko. Ale taki sposób czytania gubi szczegóły, nad wieloma pozornie łatwymi problemami należy się zatrzymać i poświęcić im więcej uwagi. Wielkie pytania... są pozycją w dobrym sensie popularną, ponieważ autor stroni od uproszczeń i nie pozostawia czytelnika w złudzeniu, że temat został wyczerpany, bo co chwila odsyła do szczegółowych monografii. Książkę warto czytać teraz, ponieważ zawiera odniesienia do współczesnej sytuacji politycznej, które za kilka lat staną się niezrozumiałe. Mimo, że książka pisana jest w fabularnym stylu myśl wyłożona jest w sposób zwarty i konkretny. Łukaszewski obronną ręką wychodzi z zastępowania systematycznego wywodu narracją, na czym wywraca się niejeden autor.

Osobnego rozpatrzenia wymaga rola jaką pełnią urywki z literatury pięknej. Jednokrotna lektura nie pozwala na cieszenie się nimi ponieważ prawie każdy cytat jest obiektem godnym zainteresowania. Mam wątpliwość czy przypadkiem Łukaszewski nie byłby bliżej odpowiedzi na konkretne, dające tytuły rozdziałom pytania gdyby cytaty z literatury były nie tylko ilustracją, ale stanowiły równoprawną część tekstu. Gdyby cytatów było mniej i gdyby stanowiły integralną część wypowiedzi tekst byłby bardziej spójny. Dzięki takiej konstrukcji Łukaszewski mógłby nie tylko pokazywać możliwe odpowiedzi, ale i samemu spróbować odpowiedzieć. Taki krok równałby się odejściu od rygorystycznego empiryzmu, który zaszczepił psychologii Skinner, i który większość akademików uważa za cnotę, ale należy pamiętać, że perspektywa empiryczna nie pozwala na odpowiedzi na fundamentalne pytania. Dla empiryka pytanie "wolność czy konieczność?" jest źle postawione. To jest paradoks psychologii początku XXI w.: tradycyjnymi metodami tkwiącymi korzeniami w filozofii pierwszej połowy XX w. szuka się odpowiedzi na bardzo ogólne pytania zapominając przy tym, że sami empiryści zalecali uchylanie pytań zbyt ogólnych.

Wyróżnione pytania tytułowe dziesięciu rozdziałów mają charakter haseł wywoławczych; wybór takich, a nie innych pytań oraz takiego, a nie innego materiału nie jest koniecznością natury lecz jest subiektywną decyzją autora książki. Akceptowanie takiego, a nie innego układu treści płynie z uznania Łukaszewskiego za autorytet. Prawdziwą wartość Wielkich pytań... będzie można poznać za kilkadziesiąt lat, ponieważ praca nie tylko porządkuje zastany materiał i do istniejących ujęć wnosi wiele korygujących uwag, ale wyznacza przyszłe możliwe ujęcia teoretyczne. Szkoda tylko, że książka ma charakter tylko przeglądowy, wręcz kalejdoskopowy, ponieważ brakuje jej syntetycznego "domknięcia".
Niestety, książka od strony wydawniczej przygotowana jest fatalnie. Naliczyłem dwanaście pozycji bibliograficznych (wśród nich jest jedna pozycja samego Łukaszewskiego), na które zasadniczy tekst się powołuje, a których nie można znaleźć w spisie literatury na końcu książki. Przy sporządzaniu aparatu bibliograficznego popełniono co najmniej dziesięć błędów literowych; w tekście znajdują się odwołania do kilku prac, których co prawda nie ma w spisie literatury, ale za to znajdują się tam inne prace tego samego autora, więc to pewnie tylko chochlik drukarski pozmieniał daty. Ten sam chochlik zmienił pisownię jednego nazwiska z Renonsuo (tak w tekście) na Revonsuo (tak w spisie literatury). Ilość błędów literowych w aparacie bibliograficznym jest tak duża, że nie można być pewnym, że od podobnych błędów wolne są dane ilościowe przytoczone w książce. Szkoda. Spis literatury pozbawiony jest noty redakcyjnej, nie wiadomo dlaczego obejmuje tylko wybrane pozycje z literatury pięknej. Nie rozumiem dlaczego wydawnictwo łoży na twardą oprawę a żałuje pieniędzy na sporządzenie erraty i na porządną edycję. Czy w ogóle istnieją jakieś książki Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego, które zawierają erraty?